Wpisy z tagiem: miłość
środa, 28 września 2011
Związek kontra marzenia.
Długa zastanawiałem się co mam zrobić. Decyzja nie była prosta. Pomyślałem perspektywicznie. Chcąc zadowolić swoje własne ego powinienem się z nią związać. Miałbym piękną, mądrą kobietę przy swoim boku. Ale nie o to w życiu chodzi, aby myśleć o sobie. Związek to sztuka kompromisu, zaufanie, miłość i przyjaźń jednocześnie. W związku druga osoba nie może ograniczać swojego partnera. Pomyślałem - co mogę jej dać od siebie. Znałem jej oczekiwania, ona znała moje - teraz należało to skonfrontować. Powiem tak - rozstaliśmy się. Po pierwsze - nie byłem pewien na 100 % czy chcę mieć jeszcze dzieci - a dla niej to był priorytet. Nie ze strachu czy lenistwa czy wygody - nie byłem pewien - a nie może tak być, że rodzice nie są pewni. Poza tym tak naprawdę nie byłem przekonany na 100 % czy ona dałaby radę żyć w związku z facetem, gdzie cały świat się zastanawia - co jest grane :). Powiedziałem jej, że możemy jeszcze być z sobą, że na podjęcie takiej decyzji jak dziecko - potrzebuję czasu - tylko tak naprawdę wbrew pozorom to ona miała coraz mniej czasu - to jest jej stwierdzenie. Tak naprawdę nie dając jej dziecka spowodowałbym, że jej największe marzenie runęłoby w gruzach. Tego nie mogłem jej zrobić. Reasumując rozstaliśmy się, ale każde z nas wiedziało, że minie trochę czasu zanim znajdziemy kogoś innego, nawet zanim zaczniemy szukać kogoś innego.
Dla potomnych : " Jeżeli nie jesteście w stanie spełnić marzeń /oczywiście tych w granicach rozsądku/ swojej wybrance lub swojemu facetowi - nie zawracajcie jej/mu/ pewnej części ciała - bo nawet dla miłości nie rezygnuje się z marzeń - one zawsze wracają i po latach okazuje się, że to nie jest związek tylko jedna osoba poświęciła się dla drugiej i nie bedzie już mnigdy tak pięknie jak się wydaje."
czwartek, 22 września 2011
Czy to jej szukałem ??
Dlaczego zastanawiałem się nad tym czy chcę z nią być ?? W końcu jest idealna :))) Myśląc tylko o sobie zapewne powiedziałbym - tak jest ok. Tylko w związku nie można myśłeć tylko o sobie - pomyślałem - pomyślmy - czego tak naprawdę ode mnie oczekuje ten ideał :)))?? Nie musiałem jej pytać - rozmawialiśmy z sobą tyle, że znałem jej marzenia i wyobrażenie szczęśliwego związku :)) Zacząłem się zastanawiać - jak będzie wyglądać życie, gdybym się z nią związał. 1. tak jak pisałem - młodsza bezdzietna - nigdy nie ukrywała, że jeżeli będziemy razem będzie chciała mieć ze mną dziecko - tak czy to dobry wiek aby wrócić do pieluch - nie chodzi mi o wygodę ale o cierpliwość - do małych dzieci trzeba ją mieć :)) 2. praca - najmniejszy problem - tylko, że tak naprawdę stwierdziła, że chciałaby, abym pracował w jej firmie - razem z nią ??? - czy to dobre - być z sobą 24 godz na dobę ???? 3. przeprowadzka - z tym nie miałbym problemu 4. codzienne życie - przyzwyczaiłbym się do widoku pięknej, wysokiej kobiety o poranku :)) a nasze rozmowy - cudowne - tak więc - tutaj też jestem za 5. zainteresowania - różne - ale ja i ona jesteśmy otwarci na nowe doświadczenia - tak więc tutaj nie byłoby problemu 6. codzienne zdziwienie obcych ludzi - bez problemu a nawet niezła zabawa czasami 7. finanse - nie wstydzę się swoich zarobków - tak więc bez stresu - nawet gdy zarabiałaby więcej 8. teoretycznie 2 różne światy - jeżeli chodzi o ludzi - nie mam problemów z aklimatyzacją - bez stresu tak więc 2 punkty do zastanowienia :)) Nie chodzi tu o mnie, ale nie chciałbym skrzywdzić tej cudownej kobiety. Nie chcę udawać, że nie mam wąrpliwości. Nie chciałbym abyśmy doszli do takiego wniosku po roku czy jeszcze gorzej po 10 latach :)) że nie jest tak jak chcieliśmy :)) Teraz wiem jedno - trzeba być świadomym czego oczekuje się od życia - jeżeli partner nam nie może spełnić tego czego oczekujemy - lepiej się rozstać niż kmarnować czas na czekanie. A ja tak naprawdę nie wiem czy chciałbym zostać ojcem w tym wieku. Nie wim czy chciałbym pracować ze swoją kobietą. Wiem napewno, że ona tego oczekuje i dobrze, że o tym wiem i że jestem świadomy, że jeżeli obiecam to muszę dotrzymać słowa. Nigdy nie obiecuję czegoś co jest niemożliwe. Reasumując - trzeba podjąć męskie decyzje i stawicz czoła prawdzie o sobie i o tym co mogę zaoferować tej cudownej kobiecie :) Na tym koniec na dzisiaj - wnioski jutro :))
środa, 21 września 2011
Szaleństwo :))
Nasz związek się rozwijał. Mimo dużej odległości - kilkaset kilometrów. Raz pojechałem do niej do firmy - wyszliśmy na obiad i wróciłem - taka potrzeba chwili - zobaczenia jej na żywo. Ogólnie, gdy było nam tak fajnie pod każdym względem, zacząłem zastanawiać się nad tym, czy mógłbym związać się z ....... . Nie wiem czy pisałem - młodsza ode mnie o kilka lat, bezdzietna, bardzo bardzo niezależna a zarazem cudowna, seksowna i do tego bardzo inteligentna i mądra życiowo. Można powiedzieć ideał. Nie jeden facet dałby się pociąć, aby móc się budzić przy takiej kobiecie.Jest naprawdę cudowna. Teraz pytanie - skoro jest taka - dlaczego jest sama ?? I tu wszystkich rozczaruje - nie ma wg mnie żadnego mankamentu - poprostu wie co chce od życia i jest świadoma z jakim partnerem chce być. Dla wielu facetów to za dużo gdy kobieta tak naprawdę jest świadoma swojej wartości i ma swoje zdanie - ale ja należę do Tych, którzy kochają mądre, zdecydowane i wiedzące czego chcą od życia kobiety. Zacząłem się wtedy zastanawiać - czy jest właśnie Tą kobietą ?? Czy chcę z nią być ?? O tym jutro :)
wtorek, 20 września 2011
My i nasze wyobrażenia.
Mimo, że minął prawie rok od ostatniego wpisu - nie mam zamiaru przeskakiwać w czasie i opisywać co w tej chwili dzieje się w moim życiu ale konsekwentnie wrócę do ostatniego wpisu. Tak jak opisywałem dostałem propozycję następnego spotkania z kobietą wyższą o kilkanaście centymetrów. Tym razem postanowiliśmy spotkać się w Gdańsku. Ponieważ mieszkamy daleko od siebie, więc udałem się po nią a następnie pojechaliśmy na zasłużony odpoczynek:)) do Gdańska. Wynająłem na kilka dni mieszkanko, gdyż nie lubię typowych hoteli. Na pytanie dlaczego ? z bardzo prostego względu - lubię taką prawdziwą prywatność. Nasze społeczeństwo jest bardzo zabawne. Mogę się założyć o każde pieniądze, że wiele osób nie zastanawiało się nad tym - co ten facet w sobie ma, że wysoka i piękna kobieta z nim jest tylko z góry zakładała - ciekawe ile kasy ma ten facet skoro ta kobieta z nim jest. Byłbym hipokrytą, gdybym nie dodał, że przed tym doświadczeniem sam bym tak myślał. Gdy zobaczyłbym piękną kobietę u boku niższego faceta z góry skazałbym ich na związek oparty na pieniądzach. Najzabawniejszy jest fakt, że jest to kobieta niezależna i jej firma przynosi jej spore dochody.Ale to nieważne. Pewnego dnia postanowiliśmy pojechać do Sopotu kolejką SKM. Tak poprostu - zostawiamy samochód i jedziemy. W kolejce po bilety - rozmawialiśmy, śmialiśmy się bo w swoim towarzystwie czujemy się fantastycznie. Zobaczyłem faceta - wpatrującego się w nas. Gdy tak rozmawialiśmy ..... przysunęła się do mnie - położyłem ręke na jej pupie - pocałowaliśmy się - mina faceta nieoceniona. Ona zrobiła to nie widząc faceta - tak poprostu, zwyczajnie - taka potrzeba chwili. Takich zdarzeń gdzie ludzie się dziwili robiąc dziwne miny mieliśmy wiele. Wiem o tym, że gdybysmy wysiadali z bardzo drogiego samochodu ludzie nie zwróciliby uwagi na różnice bo w końcu byłoby to normalne. Jej znajomi - wliczając facetów którym powiedziała nie i koleżanki zaskoczone wyborem - śmiać nam się chciało widząc zakłopotanie w ich oczach. Jedna z jej koleżanek - rozbrajająco i szczerze powiedziała m- wiesz co musisz być niesamowity z koro .... chce z Tobą być - bo na wzrost to napewno nie poleciała :)) Dopiero później usłuszałem, że nie pamiętaja ... tak uśmiechniętej i szczęśliwej zarazem. Tylko czy szczęście może trwać wiecznie - to już inna sprawa. Dla potomnych powiem tylko tyle. "Nie oceniajcie ludzi według stereotypów, bo można kogoś bardzo zranić." Nie ukrywam, że sam kiedyś myślałem inaczej i to był błąd.
czwartek, 30 września 2010
Co dalej ??
Tak więc jak napisałem - Ania ze łzami w oczach zaprowadziła mnie do sypialni. - Aniu - wysztusiłem Tak naprawdę zawiodłaś moje zaufanie całkowicie. Kocham Cię i nie spodziewałem się, że to co nas łaczy jest dla Ciebie tak mało ważne. Wydawało mi się, że jestem dla Ciebie tym wyjątkowym i jedynym facetem. Myslałem, że słowo - kocham Cię jest dla Ciebie równie ważne i zobowiązujące jak dla mnie. - Piotr - ale ja Ciebie nie zdradziłam - to, że spalismy w jednym łóżku - gdyby tylko zrobił jakikolwiek fałszywy ruch - poszłabym spać do ..... - i tu padło imię jednej z córek. - Mogłaś to zrobić odrazu - nie bedę tego komentował, bo nie chcę. Czy Ci wierzę - chcę wierzyć - ale to chyba nie ma znaczenia. Jaką mam gwarancję, że za pół roku znowu nie przyjedzie i sytuacja się nie powtórzy. Jak myslisz co pomyślały Twoje dzieci - tu sypiasz ze mną, potem przyjeżdża inny facet sypiasz z nim - Twoje słowo nie jest żadną gwarancją. Tą gwarancją miało byc nasze uczucie i zaufanie. - To samo powiedziała mi .... - i tu padło imie starszej córki - Piotr - ja Ciebie kocham i nie widzę przyszłości z nikim innym- wogóle nie widzę przyszłości bez Ciebie ... Zrobię wszystko - tylko wybacz mi - Ania mówiąc to rozpłakała sie na dobre Gdy się troszeczkę uspokoiła dokończyłem swoją myśl. - Aniu - na dzień dzisiejszy powiem tak - Nie potrafię Ci wybaczyć - bo zdeptałaś moje marzenie. Całkowicie zmieniłaś swój obraz w moich oczach. Nie ufam Ci - a to jest chyba to co jest w związku najwazniejsze - ale jednocześnie powiem tak - na dzień dzisiejszy kocham Cię na tyle, że nie odchodzę do końca - potrzebuję czasu aby to przemysleć tak do końca. Nie potrafię podjąc decyzji ostatecznej, ale nie ukrywam, że raczej nie bedę potrafił Ci wybaczyć. - Czyli jest nadzieja - Piotr ja naprawdę nie chcę innego faceta. Jak stracę Ciebie - stracę wszystko - Aniu - daj mi chwilę - pozwól przemysleć - czy bedę mógł z tym żyć i obdarzyć Cię zaufaniem. Poprostu jest to trudne - nie wiem. Po tej rozmowie, zjedlismy kolację i wyjechałem. Mimo próśb Ani o to abym został - nie chciałem - wierzcie mi faceci maja uczucia i honor. Tak więc - czas na przemyslenia. Co wymysliłem i czy jestem z Anią - w następnych wpisach.
środa, 29 września 2010
Czy miłość istnieje ??
Tak,jak napisałem w poprzednim wpisie - za bardzo ją kochałem aby odrazu jej odpowiedzieć. Tak naprawdę wiedziałem, że ją kocham a zarazem wiedziałem, że tak naprawdę zdeptała tą miłość . Mimo piękna naszego uczucia, mimo piękna słów, zachowań i piękna tego co było między nami - poświęciła to z powodu litości, głupoty -nieistotne. Zastanawiałem się co zrobić. Musiałem stanąć przed nią i prosto w oczy powiedzieć co myślę. Tak naprawdę nie wyobrażałem sobie tej sytuacji inaczej. Jak prawdziwy facet musiałem jej popatrzeć w oczy i powiedzieć wprost co myślę. Powiedzieć wprost czy ją kocham, czy potrafię jej wybaczyć. Myślałem czy moja decyzja jest prawidłowa. Musiałem przedstawić argumenty. Czy miłość czy rozstanie - to nie może być kaprys, to nie może być decyzja chwili. Tak naprawdę od takiej decyzji zależny jest sposób życia wielu osób. No ale cóż przyszedł taki dzień,gdy teoretycznie byłem pewien decyzji. Pojechałem do Ani -aby nie było zaprosiła mnie do środka. Powiedziałem, że musimy porozmawiać na osobności. Ze łzami w oczach poszliśmy do sypialni - miejsca, gdzie przeżywałiśmy piękne chwile. Aniu .... - wyksztusiłem z siebie
A co było dalej to już jutro :)) Miłego dnia życzę czytelnikom :))
piątek, 24 września 2010
Ciekawostka :(
Tak jak napisałem - pełen pozytywnej energii i chęci pojechałem do Ani na całkiem poważną rozmowę :)) Zapytałem się, dlaczego mnie okłamała - wstydziłam się, bałam się że nie zrozumiesz, bałam się, że odejdziesz. Stwierdziłem, że ok. przecież wystarczyło powiedzieć, że byłaś z kimś i nie chcesz o tym rozmawiać bo chcesz zapomnieć. Przecież nigdy nie drążyłem tematu :)) Powiedziała, że żałuje że dała mu szansę, że stara sie zapomnieć, że poprostu wywaliła go z domu. Dobrze mówię - to teraz powiedz mi kiedy skończyłaś ten związek - okazało się, że rok przed poznaniem mnie. Czyli stwierdziłem - ok. w końcu nie mogę być zazdrosny o coś co w sumie było przede mną . W końcu gdyby jej się ułożyło - to nawet bym jej nie poznał :) Wszystko zaczęło wracać do normy. Moja Ania stawała się moją Anią - kochaną i jedyną. Ale ..... no i tutaj mógłbym zakończyć i napisać ciąg dalszy jutro :)) ale tego nie zrobię :) I co - on tak się poddał - bez walki o Ciebie, czyli rozumiem, że nie widziałaś się z nim już bardzo długo??? zapytałem I to co usłyszałem wyprowadziło mnie kompletnie z równowagi Otóż Ania stwierdziła, że miesiąc po tym jak się poznaliśmy - czyli w sumie po roku odezwał się - wziął ją na litość, że chce ją zobaczyć - że jego córki chcą spotkać się z jej dziećmi. Zgodziła się :)) Przyjechał na tydzień - wtedy ja jeździłem do Ani co dwa tygodnie:)) Cały tydzień jadł u niej z dziećmi - gdzie ja odrazu jak stwierdziłem, że jesteśmy razem postanowiłem pomóc jej finansowo - w końcu też tam jadłem :)). On stwierdził, że go okradli i nie ma kasy. Na odjezdne dała mu jeszcze 300 zł. Czy spali z sobą - to mnie już wogóle nie interesuje - pewnie tak, bo spali w jednym łóżku :(( nawet nie pytałem - bo po co ?? Litość i dobroć - czy warto ?? - tu nie piszę dlatego, że czuje się kimś lepszym tylko Ania kiedyś mnie ujęła słowami - nawet nie wiesz jaka jestem teraz szczęśliwa - że mogę się pochwalić koleżankom, że mam faceta - prawdziwego faceta, który jest kimś, a nie bezrobotnym byłym kryminalistą. Po tych sensacjach - porozmawiałem z nią i wyjechałem. Nie odwróciłem się jednak od niej. Dalej jej pomagałem, gdy poprosiła - nie tylko finansowo - pojechałem na weekend porąbać jej dwie przyczepy drzewa, aby miała na zimę, załatałem jej dach i praktycznie wiele wiele, rzeczy. Kiedyś płacząc powiedziała - czy jest cos co mogę zrobić abysmy byli razem ?? Czy jest coś abyś mi wybaczył i zapomniał ?
Stwierdziła, że będzie na mnie czekać nawet do śmierci. Bo jestem wg niej ........ tu nie będę cytował aby nie było, że jestem taki idealny. Nie odpowiedziałem jej na te pytania bo wtedy nie wiedziałem - za bardzo ją kochałem aby powiedzieć nie, a zarazem nie wiedziałem czy potrafię jej przebaczyć :) Co dalej - to w następnych dniach :)) To nie koniec - tak więc dla potomnych będzie na końcu tej historii :))
czwartek, 16 września 2010
Życie to nie jest bajka :)
Zastanawiałem się czy nie pominąć tego co teraz napiszę. Ale w sumie jak wspomnienia to kompletne :)) Tak więc wydawało mi się, że życie jest piękne. W tej chwili nic i nikt nie może stanąć nam na przeszkodzie :)) Poukładałem swoje sprawy osobiste, do pracy dojeżdżam - ale dam rady - tak więc co może to popsuć. Był piątek - miałem akurat aż 3 dni urlopu tak więc odpoczynek pełną gębą :)) Około godziny 13 nagle przychodzi jakiś facet - dzień dobry - czy zastałem Panią ........ - nie jest w pracy a po pierwsze kim pan jest i co pan chce - okazało się że policjant, ale powiedział, że interesuje go tylko i wyłącznie Pani ............. i że przyjdzie o 16 :)) Ok. pomyslałem - nie ma sprawy. Jak tylko Ania wróciła do domu - podałem jej obiad - tak sam ugotowałem bo ze trzy dania potrafię, ale nie ukrywam - zacząłem się uczyć gotować :)), gdy już zjadła - powiedziałem jej o wizycie policji. Widziałem wielkie zdenerwowanie w jej oczach. Powiedziała, że idzie na posterunek - powiedziałem, że nie musi bo policjant przyjdzie tu za chwilę. To najwyraźniej ją zdenerwowało. Zapytałem się - co to za problem że policja przyszła do niej ?? Powiedziała mi, że później mi powie - bo nie wie jak mi ma to opowiedzieć.Stwierdziłem - ok. ale nie ukrywam, że mnie lekko przestraszyłem.Co możę moja Ania mieć wspólnego z policją ?? Punkt 16 faktycznie przyszedł - bez ceregieli zapytał się - czy Pani wie gdzie przebywa ............ i rzucił nazwiskiem którego nigdy nie słyszałem. Ania odpowiedziała, że nie wie. Policjant wyszedł, a wtedy jej młodsz córka, która słyszała rozmowę - powiedziała - mamo czemu okłamałaś tego Pana - przecież ..... jest w Anglii. Tak - po pierwsze kto to jest i dlaczego policja - nie ukrywam, że widziałem zdenerwowanie Ani więc na razie wolałem nie poruszać tego tematu. Wieczorem, gdy już wykąpani leżeliśmy w łóżku Ania postanowiła, że musi mi opowiedzieć o jednym z epizodów w jej życiu o którym nie chciała abym wiedział. Sam ton i smutek w oczach spowodował, że nie miałem chęci słuchać, ale ze względu na to, że takie wizyty mogą się powtórzyć wolała mi opowiedzieć. To co usłyszałem - nie ukrywam po pierwsze bardzo mnie zdenerwowało - po drugie powinna mi o takich sprawach powiedzieć na początku a nie teraz gdy dla niej wywróciłem swoje życie i swój świat. Okazało się że moja Ania napisała ogłoszenie matrymonialne. Odezwał się facet z więzienia. Po miesiącu pisania postanowiła go poznać. Wydawał jej się wspaniałym facetem. Jeździła do niego przez rok. Chodziła do niego na tzw wizyty rodzinne. Dzięki niej wyszedł wcześniej jednak musiała go zameldować czasowo u siebie i mieszkał z nią 10 miesięcy. Praktycznie jedno z dzieci go polubiło. Powiem tak, dla mnie - dla uczciwego człowieka, na dobrym stanowisku, wykształconego - to był koszmar. Moja Ania, moja kochana Ania włóczyła się po więzieniu. Zadawała się z więźniem, oddawała mu się w jakimś obleśnym pokoju w więzieniu, zrobiła z domu azyl dla kryminalisty do tego jeszcze aby wyszedł wcześniej stwiedziła że jest jego konkubiną :)) To był cios poniżej pasa :)) W nocy spakowałem się i wyjechałem - musiałem to wszystko przetrawić i zastanowić się co dalej. Musiałem się zastanowić czy warto z nią być ?? Czy chce być facetem kobiety, której kochanek bo nie był mężem był kryminalistą. Może jeszcze okaże się, że sprowadzał tu kolesi. Tak jak powiedziałem - Bóg mnie nie lubi. Co było dalej ?? tak będzie kilka wpisów o moich przemyśleniach - jakie to były przemyślenia i co w końcu zrobiłem.
Zastanawiam się co myślą inni ??. Czy to było uczciwe ze strony Ani, że nie wspomniała mi o tym na początku związku ?? Dlatego pytałem czy przeszłość może mieć wpływ na teraźniejszość ?? Dla potomnych - napiszę dopiero po zakończeniu tej historii :))
środa, 15 września 2010
Dojeżdżamy i prowizji nie bierzemy :))
Tak więc postanowione. Dopóki nie poczuję się wykończony bedę dojeżdżał. Do pracy mam ok. 120 km. Rano :)) tzn jeszcze w nocy nie ma korków, ale drogi jak są do bani to w nocy nie zmieniają się w autostrady tak więc spokojnie muszę wyjeżdżać 2 godziny przed pracą. Po banalnym obliczeniu jakby nie spojrzeć muszę wstawać o 3.30 - może wogóle się nie kłaść :)) Ale obiecałem - to trzeba spróbować - co prawda kiedyś dojeżdżałem do pracy ponad 40 km - ale tu odległość jest spora. Tak więc jak się zobowiązałem tak też zacząłem robic. Nie ukrywam, że skoro świt drogi są puste i można pojechać - głośno nastawiona muzyka chroniła mnie przed uśnięciem i poranna kawa - zwykła sypana nie wynalazki z ekspresu powodowały, że czułem się ok. Sama świadomość, że wrócę z pracy i będzie na mnie czekała Ania i jutro rano zobaczę jej twarz mimo, że będzie to noc podobała mi się moja decyzja. Oczywiście w tym samym czasie zacząłem się rozglądać za pracą. Rano, gdy widziałem te zmęczone twarze, które dopiero co wstały i doszły do pracy bo mają dwieście metrów to śmiać mi się chciało bo ja wstałem 2 godziny wcześniej i byłem już całkowicie gotowy do działania. Nie ukrywam, że po kilku dniach czułem straszne zmęczenie tak ok. 11, ale dałem rady. Organizm powoli zaczął się dotosowywać do tego trybu życia. Tak więc ogólnie nie było źle. Z synem praktycznie albo widziałem się codziennie albo dzwonił do mnie koło 14 i mówił tato to ty jedź bo ja po szkole chcę się pouczyć bo później jestem umówiony z kumplami albo coś w tym stylu. Nie było to małe dziecko tylko prawie mężczyzna, który powoli zaczął mieć swoje życie i to życie wcale nie było związane z rodzicami. Ania była szczęśliwa, że tak się to układa i że daję rady. Praktycznie wracałem do domu ok. 17, 18 tak więc mięliśmy jeszcze trochę czasu dla siebie. Czułem że mogę zdobyć świat i że moje życie jest najcudowniejszym życiem jakie mogłem sobie wymarzyć. Czułem, że kobieta z którą jestem jest właśnie tą, której szukałem całe życie. No i co - życie może być piękne - prawda ?? Tak - tylko byłaby to bajka :)) a to niestety bajka nie jest tylko prawda - czyli co - samo życie. Nie chcę tutaj obrażać niczyich uczuć religijnych, ale ja myślę że ta istota u góry zwana Bogiem, Jahwe czy jeszcze inaczej musi mnie nie lubić. Jeżeli cokolwiek dostaję - zawsze musi być jakiś haczyk :)) A już myslałem, że chociaż raz dostałem coś tak z czystej dobroci. Ale oczywiście myliłem się :)) Co dalej - jutro :)) Dla potomnych : "Zawsze dotrzymujcie słowa, obiecujcie tylko to co naprawdę jesteście w stanie zrobić i pamiętajcie - nie ma kłopotów z których nie można wyjść, Wszystko co obiecujecie musi mieścić się w granicach rozsądku - a jeżeli robicie cokolwiek dla swoich bliskich nie patrzcie na siebie - nie patrzcie na to czy będziecie zmęczeni , ile was to kosztuje wysiłku bo każdy wysiłek to jest nic w porównaniu z daniem szczęścia innym, a zwłaszcza bliskim."
poniedziałek, 13 września 2010
Przeszłość - czy powraca ??
Dzisiaj nie będę pisał dalszego ciągu swoich wspomnień tylko chciałbym poruszyć inny temat. Tak - czy szczęście i sielanka może trwać wiecznie ?? Jak to jest z naszymi marzeniami i oczekiwaniami ?? Czy z pozoru idealny partner jest idealny bo sobie tak wmawiamy ?? Czy można bezkrytycznie patrzeć na ukochaną osobę ??? Każdy z nas ma wyobrażenie o tej drugiej połówce, z którą chce być. Każdy z nas ma własne zdanie o sobie samym. Każdy z nas ma wymagania tak w stosunku do siebie jak i do innych. Każdy ma marzenia związane z tym kim ma być ta druga osoba. Nasuwa mi się pytanie, czy jeżeli bliska osoba zrobiła coś w przeszłości, co wychodzi poza wasze wyobrażenie o niej - trzeba z niej zrezygnować ?? Czy mimo tego, że w tej chwili jest cudownie i wspaniale - przeszłość może mieć wpływ na związek ?? Gdyby wasz partner opowiedział wam o swojej przeszłości i macie wrażenie, że gdybyściw ewiedzieli to wcześniej nie dalibyście tej osobie szansy a teraz ją kochacie - warto zrezygnować ?? Czy ta przeszłość nie spowoduje, że całe życie będziecie myśleć o tym ?? Czy nie lepiej cierpieć teraz a nie w przyszłośći, bo przecież im dłużej będziemy czekać tym trudniej bedzie się rozstać ?? Wiem, że dzisiaj pada tu mnóstwo pytań, ale myślę, że są to ciekawe pytania, o których można podyskutować. Zapytacie po co ?? Każdy z nas postepuje inaczej, może warto nasze poglądy skonfrontować z innymi liudźmi ?? Co prawda te wszystkie pytania można sprowadzić do jednego - Czy każdy zasługuje na danie mu szansy na zbudowanie związku ?? Dla potomnych: mogę zadedykować tylko komentarze, jeżeli jakiekolwiek się pojawią :) Poprostu zróżnicowanie poglądów, jeżeli będzie - ma być tym przesłaniem :)) A co do wspomnień - jutro ciąg dalszy :)) |
Zakładki:
Ulubione
Tagi
|