Wpisy z tagiem: Próba
poniedziałek, 06 września 2010
Nowa praca - nowe wyzwanie czy pech ??
Tak, nastąpił dzień próby - przyjście do nowej pracy. Zawsze twierdziłem, że pracodawca powie i zrobi wszystko dopóki Cię nie złapie. Zobaczymy czy tak będzie. Z taką myslą udałem sie do nowego racodawcy. Nie raziła mnie zbytnio - trochę niższa pensja, gorsze stanowisko - w końcu byłbym blisko Ani :)) Czy jakikolwiek argument mógłby przebić właśnie ten - byc blisko Ani :) Spotkanie z nowym prezesem przebiegło w sympatycznej atmosferze. Przedstawił mi dyrektora do spraw technicznych, który miał byc moim przełożonym. Czyli nie tak źle - pomyslałem - jeden przełożony - ok. może być. Po 20 minutach rozmowy w języku angielskim, prezes chyba chcąc sprawdzić moje umiejętności przeszedł na swój ojczysty język - czyli rosyjski. Nie ukrywam, że dla mnie może nawet lepiej. Zaczął ze mną rozmawiać o rzeczach ogólnych z zycia prywatnego i ku mojemu zdziwieniu jego dyrektor, albo nie znał tego języka, albo znał bardzo słabo. Bardzo dziwnie na mnie spojrzał, gdy usłyszał, że tym językiem posługuje się bardzo biegle. Po wyjściu od prezesa, oprowadził mnie po firmie, zadając kilka zdawkowych pytań, jakby chciał podważyć moje kompetencje. Nie przeszkadzało mi nawet że był ode mnie młodszy, ale zaniepokoił mnie styl z jakim ze mną rozmawiał. Tak jakby chciał mi powiedzieć - ja tu rządzę, a prezes to tylko tu przebywa. Nic to pomyslałem - pierwszy dzień - ja go nie znam, on mnie nie zna - będzie ok. Zaprowadził mnie do moich współpracowników. Zderzenie z rzeczywistością - 4 młodych tak ok. 27 lat ludzi i ja dinozaur jak na informatyka - ale nic to pomyslałem może być ok. Co prawda ja z tej starszej generacji nie jestem zapatrzony tak jak młodzi na komputery i lubię porozmawiać o wszystkim, o życiu , ale z nimi o czym ?? Zobaczymy. Po oficjalnym zapoznaniu zacząłem przygotowywać swoje miejscepracy - sprawdziłem co mam do dyspozycji - jakie oprogramowanie będzie mi jeszcze potrzebne itd. Zorientowałem sie gdzie jest kawa, toaleta i tak zacząłem pierwszy dzień w innej niż dotychczas pracy. Ogólnie rozmowa z prezesem i załatwianie formalności zajęło tyle czasu, że tej pracy zostało niewiele. Ogólnie dzień był zbyt szybki, aby można było cokolwiek powiedzieć. Jutro nastąpi takie prawdziwe zderzenie z rzeczywistością :)) Z taka myslą pojechałem do Ani po pracy. Dla potomnych : "Jeżeli naprawdę kogoś kochacie - wierzcie mi warto ryzykować. Nawet, gdy życie spłata Wam figla nie bedziecie żałować takiej decyzji. Bo nie ma nic gorszego, niż żałować, że się nie spróbowało" |
Zakładki:
Ulubione
Tagi
|